STRONA GLÓWNA | DIECEZJA ŚWIDNICKA | PARAFIA KAMIENIEC ZĄBKOWICKI | POGODA | PRIVATE | KATEDRA ŚWIDNICKA | POZNAJ KRAJ | POZNAJ ŚWIAT | FORUM | WSPOMNIENIA-ALBUM | ONET-ALBUM I | ONET-ALBUM II | KOŚCIÓŁ PARAFIALNY PRZED I PO REMONCIE W KAMIEŃCU ZĄBKOWICKIM | BIOGRAFIA Sierpień 24 2019 22:56:30  
Nawigacja
STRONA GLÓWNA
ZAŁOŻENIE OSADY KAMIENIEC W 1096 ROKU
Powstanie zamku Kamenec w roku 1096
ARCHITEKTURA KOŚCIOŁA KLASZTORNEGO
KSIĄŻĘTA ŚLĄSCY WOBEC KLASZTORU CYSTERSÓW W KAMIEŃCU
Cystersi – zakon reformatorski u początków zasiedlania Środkowo- Wschodniej Europy
Klasztor cysterski w Kamieńcu Ząbkowickim
Rozkwit baroku w czasach kontrreformacji
Friedrich Bernhard Werner – syn ziemi kamienieckiej
Epizod z historii wojen śląskich
Sekularyzacja na Śląsku
UPADEK OPACTWA CYSTERSÓW
Modły na chwałę Bożą milkną po 602 latach
Skutki sekularyzacji – przełom klasztoru w Kamieńcu
Książę Albrecht Pruski (1809–1872) – założyciel „linii Albrechtów“
KSIĘŻNICZKA MARIANNA
Księżniczka Marianna Niderlandzka – Pani na Kamieńcu
Dzieła Karla Friedricha Schinkla na Śląsku
HISTORIA BUDOWY PAŁACU W KAMIEŃCU
Pałac w Kamieńcu
ZAŁOŻENIA OGRODOWE PRZY PAŁACU W KAMIEŃCU
EWANGELICKI KOŚCIÓŁ W KAMIEŃCU
DZIEWIĘTNASTOWIECZNE WIDOKI KAMIEŃCA
Kamieniec Ząbkowicki w czasach pokoju
FRIEDRRICH BERNHARD WERNER
NA SUROWYM KORZENIU
KAMIENIEC ZĄBKOWICKI POD KONIEC DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ.
Niemiecki Kamenz staje się polskim Kamieńcem Ząbkowickim
Repatriacje i osiedlanie się nowych mieszkańców
Wyjątki z życia gminy w latach 1946 – 1989
KAMIENIECKI PAŁAC - HISTORIA
GMINA KAMIENIEC ZĄBKOWICKI W ŚWIETLE ŹRÓDEŁ ARCHEOLOGICZNYCH
PAŁAC W KAMIEŃCU ZĄBKOWICKIM PO ROKU 1945
Kamieniec Ząbkowicki na drodze do Europy
Historia wsi Kamieniec Ząbkowicki-Istebka
Historia wsi Kamieniec Ząbkowicki-Łopienica
Historia wsi Kamieniec Ząbkowicki-Goleniów Śląski
Historia wsi Byczeń - gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Doboszowice-gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Chałupki-gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Mrokocin - gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Ożary - Gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Pomianów Górny - gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Pilce - gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Sosnowa-gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Suszka - gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Sławęcin - gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Śrem - gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Starczów - gmina Kamieniec Ząbkowicki
Historia wsi Topola - gmina Kamieniec Ząbkowicki
BIOGRAFIA
Historia wsi Kamieniec Ząbkowicki - cześć I
Historia wsi Kamieniec Ząbkowicki - cześć II
Historia wsi Kamieniec Ząbkowicki - cześć III
Historia wsi Kamieniec Ząbkowicki - cześć IV
ŚWIDNICA
POŁOŻENIE ŚWIDNICY
ZARYS HISTORYCZNY ŚWIDNICY
KSIĘSTWO ŚWIDNICKO - JAWORSKIE
PANOWANIE CZESKO - WĘGIERSKIE
RZĄDY AUSTRIACKIE
ZABYTKI ŚWIDNICY
Katedra św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy
Kościół Świętego Krzyża w Świdnicy
Kościół św. Józefa w Świdnicy
Kościół św. Andrzeja Boboli w Świdnicy
Kościół pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Polski w Świdnicy
Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Świdnicy
Zbór Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Świdnicy
Zbór Kościoła Zielonoświątkowego w Świdnicy
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 18
Najnowszy Użytkownik: Iwona
UPADEK OPACTWA CYSTERSÓW
UPADEK OPACTWA CYSTERSÓW W KAMIEŃCU
Ktoś, kto miał sposobność przestudiować bezkrytyczną monografię dziejopisarza kamienieckiego Georga Frőmricha z roku 1817 i zarazem przebadać źródła historyczne związane z opactwem, zasiedlonym od 750 lat przez cystersów, nie jest zapewne w stanie oprzeć się zdumieniu, widząc klasztor, który na dłuższy czas przed kasacją, chylił się nieuchronnie ku upadkowi. Pomimo 31 posiadanych wsi czynszowych, których poddani zobowiązani byli do służb i danin, mimo licznych folwarków, leśnictw oraz przyłączonych do klasztoru parafii, płacących z tego tytułu dziesięciny, sytuacja położonego nad Nysą Kłodzką opactwa była od połowy XVIII wieku nieuleczalna. Mnisi tonęli wręcz w długach, byli więc siłą rzeczy uzależnieni zarówno od pomocy ze strony kapituły generalnej, jak i innych klasztorów śląskich. W tej sytuacji mogli oni liczyć jedynie na łaskawe potraktowanie ze strony zarządu księstwa. Ekonomiczna ruina niebyła jednak główną przyczyną upadku klasztoru. Najgorsze było to, że bieda wkradła się do klasztoru wówczas, gdy na jego czele stali opaci, którzy nie byli zdolni jej powstrzymać. Na domiar złego zakon przejawiał wówczas wyjątkowy brak spójności i dyscypliny. Mnisi byli skłóceni i dalecy od zakonnych ideałów, że wszelka reforma okazała się była niemożliwa do przeprowadzenia. Aby móc wyobrazić sobie, jak do tego doszło, niezbędny jest tu szkic obrazujący historyczny rozwój klasztoru począwszy od roku 1618. Położony na przecięciu ważnych szlaków handlowych, parę kilometrów od strategicznie ważnego przejścia granicznego w Bardzie oraz będący w zasięgu twierdz w Kłodzku i Ząbkowicach, klasztor kamieniecki ucierpiał wskutek działań wojny 30 – letniej bardziej niż inne śląskie zakony cystersów. Począwszy od roku 1619 napadali go i plądrowali kolejno żołdacy „zimowego króla” Fryderyka V, żołnierze cesarscy, Saksończycy i Szwedzi. Ograbiali i palili oni wioski klasztorne, mordowali poddanych i zmuszali mnichów do ucieczki i szukania schronienia w okolicznych lasach. W celu uzyskania orientacji w tym, co pozostawało w obrębie majątku, opat Simon Rüdiger kazał sporządzić listy obejmujące każdą wieś z liczbą ogrodników, chłopów, chałupników, z ilością wysianego zboża, liczbą koni, krów i owiec. Widoczna przy tym jest różnica w posiadaniu między rokiem 1618 „ w lepszych czasach” a 1644, czyli „ w czasach obecnych”. Szkody wyrządzone przez działania wojenne były wręcz nieludzkie. Zaledwie jedna trzecia poddanych klasztoru pozostała przy życiu, a dwie trzecie majątku leżało w gruzach. Wysiew zbóż w klasztornych folwarkach zmalał do jednej piątej tego, co wysiewano w 1618 roku. Liczba krów mlecznych zmniejszyła się do jednej dziesiątej, a klasztor zalegał z podatkiem i kontrybucjami. Podczas, gdy w 1646 roku armia cesarskiego marszałka Montecuccoli okrążyła Szwedów w Ząbkowicach, ten sam opat rozkazał swym poddanym uzbroić się w siekiery, włócznie, kosy i maczugi, i uformować obronę przed dezertującymi żołdakami, którzy niszczyli wszystko, co tylko napotkali na swojej drodze. Pod koniec wojny Kamieniec stanął w obliczu niespotykanych dotąd ruiny. Pomimo tej sytuacji, udało się mnichom kamienieckim, podobnie jak i ich pobratymcom w Lubiążu, Henrykowie i Krzeszowie, stosunkowo szybko odbudować swoją siedzibę. Pomoc nadeszła ze strony korony habsburskiej. Lecz, by przywrócić klasztor do dawnej świetności, potrzeba było przede wszystkim dużego zaangażowania miejscowych opatów. Przykładem była tu wzajemna pomoc między klasztorami w Henrykowie i Kamieńcu, gdzie obydwaj opaci wspomagali się wzajemnie i świadczyli sobie rozmaite, związane z odbudową usługi. Klasztor kamieniecki, liczący, podczas wizytacji w 1616 roku zaledwie 16 członków, powiększył się w roku 1732 do 58 zakonników. Za sprawą opata Augustyna Neudecka ( 1618 – 1702 ) przybyli do Kamieńca, pracujący wcześniej w Henrykowie budowniczowie ze strzechy bawarsko – austriackiej. By modernizować klasztor nad Nysą Kłodzką. Podwyższone zostało wówczas północne skrzydło kwatery, do którego przybudowano trakt prałacki. Ponad kapitułą została zbudowana biblioteka i wieża zegarowa. Do nowo przybyłych mnichów wybudowano ponad korytarzem czytelni i ambulatorium dodatkowe pomieszczenia mieszkalne. Zniszczony przez wybuchły w 1693 roku pożar klasztorny folwark został odbudowany; w tym samym czasie powstał młyn, piekarnia, browar oraz dwupiętrowe oficyny z bramą klasztorną i kamiennym mostem, łączącym klasztor ze wsią jak i winiarnia, którą wydrążono w pobliskich skałach, albowiem wysoki poziom wód gruntowych nie pozwalał zbudować pod klasztorem piwnic. Opat Neudeck wykupił również zastawioną wcześniej wieś Mała Osina w pobliżu Ziębic i wybudował tam pokaźny dom, mający służyć mnichom za miejsce wypoczynku. W Bardzie, gdzie rok w rok przybywało pielgrzymów, zarządził on rozebranie tamtejszych średniowiecznych kościołów („czeskiego” i „niemieckiego”), by postawić na ich miejsce monumentalny kościół barokowy z kaplicami, emporami, przedsionkiem i zwięczoną dwoma wieżami fasadą zachodnią. Jego następca, Gerhard Woywoda ( 1702 – 1732 ) wyposażył kościół w liczne ołtarze, figury i malowidła oraz kazał nadać kaplicom odpowiedni barokowy wystrój. Wybudował on również w Bardzie dwuskrzydłowe probostwo. Po tym, jak Kamieniec w myśl układu z Altranstädt został zmuszony do oddania parafii w Michałowie koło Brzegu gminie protestanckiej, opat Gerhard zarządził wyszykowanie w pańskiej izbie folwarcznej kaplicy, która miała służyć mnichom i wiernym do modlitw. Dzięki temu mogła tu później powstać parafia katolicka. Niestety nie udało się opatowi zrealizować ambitnego planu poszerzenia klasztoru o następną kwaterę, wybiegającą poprzez fasadę wschodnią w stronę strumienia, o co zabiegał jeszcze jego poprzednik. Środki finansowe, którymi dysponował klasztor były niewystarczające, a po śmierci opata zaczęły się znów wojny o Śląski, który wkrótce przypadł Prusom, co położyło kres wszelkim planom budowlanym.
Ostatni opaci w Kamieńcu ( 1742 – 1810 )
Po śmierci Amandusa Frtscha ( 1732 – 1742 ) został wybrany przez konwent jego następca. Był nim pochodzący z rodziny mieszczańskiej 47 – letni ksiądz z Dzierżoniowa – Tobiasz Stusche. Frömrich zamieszcza o nim w swej monografii zaledwie krótką wzmiankę: „Zaiste dziwny to mąż, który zasłużył się był wielce Fryderykowi Wielkiemu i po kres życia cieszył się jego łaską i uznaniem”. Dość obszernie opisuje kronikarz przyjacielskie stosunki, łączące opata z królem, który często odwiedzał Kamieniec, zapoznając opata ze swymi generałami, rozmawiając z nim, zapraszając do swego stołu, korespondując, posyłając mu szampan, porcelanę i cenne materiały na szaty pontyfikalne; nie zamieszcza on wszakże ani jednej wzmianki o sposobie życia opata kamienieckiego, o jego stosunkach z innymi opatami, którzy czując się związani z domem habsburskim, pogardzali ulubieńcem pruskiego króla. Nie pisze Frömrich również nic o jego stosunku do mnichów w Kamieńcu i Lubiążu, jak również prawie nic o zawinionym przez opata upadku gospodarczym klasztoru, z którego miał się on już nigdy nie wydostać. W rzeczywistości opat Stusche obciążył klasztor długami w wysokości 164.494 florenów, od których odchodziło 8.080 florentów i 36 krajcarów procentów, a ponieważ podatek roczny wynosił 17.795 florentów i 35 krajcarów, przy czym roczne zyski przynosiły tylko 20.154 florentów, trzeba było zaciągnąć kredyt w wysokości 5.720 florentów na utrzymanie klasztoru, uposażenia księży i kleryków oraz na pokrycie bieżących wydatków związanych z pracami budowlanymi. Na prośbę opata, który przedstawił królowi tę niewesołą sytuacji, ten łaskawie odpuścił mu 26.363 talarów zaległych procentów. W 1747 roku król Fryderyk zaproponował opatowi kamienieckiemu przejęcie synekury w Lubiążu, z którego uprzednio wyekspediował urzędującego tam dotąd prohabsburskiego opata Konstantyna Beyera. Król uzyskał na to zezwolenie głównej kapituły, toteż opat Sttusche dał się zwabić w tę intrygę. Po rezygnacji Beyera doszło do zwołania nowych wyborów. Spośród trzech kandydatów został z woli króla nominowany opat Stusche. Opat henrykowski, Gerhard Wiesener, który jako główny wikary cystersów śledził te wydarzenia, pisał do swego zastępcy: „ Daj Bóg, aby ta komedia nie skończyła się tragedią”. Stusche prawie nie rezygnował w Lubiążu – został on odrzucony przez tamtejszy konwent. Z przysługujących mu 5.000 talarów wpłacał 4.000 do państwowej kasy zapomogowej. Był człowiekiem, który nie wahał się bezmyślnie wykorzystać sprzyjającej mu sytuacji politycznej, przy czym obciążył Lubiąż długami w wysokości 77.670 talarów. Swemu macierzystemu konwentowi składał opat listy wierzycielskie, według których klasztor miał pokrywać jego długi. W styczniu 1753 roku mnisi sprzeciwili się woli opata. Stusche poczuł się skompromitowany, toteż szybko przekazał klasztor w ręce przeora i uciekł w popłochu do Lubiąża. Lecz również i tam nie przywitano go z otwartymi ramionami. W tej sytuacji opat Benedykt Seidel z Krzeszowa, generalny wikary cystersów, podjął decyzję, w myśl której opat Stusche powrócił w dniu 2 marca 1753 roku do Kamieńca, gdzie spędził ostatnie lata swego życia. Zmarł 9 kwietnia 1757 roku. Podczas, kiedy Lubiąż mógł podołać pozostawionym przez opata długom, gdyż klasztor bogaty był w dobra przynoszące pokaźne dochody, dla Kamieńca okazały się one nie do pokonania. W chwili, gdy klasztor przejmował Abundus Neumann ( 1753 – 1773 ), stał on w obliczu nieuchronnej ruiny i musiał zaciągnąć coraz to nowe kredyty. By zdobyć gotówkę, sprzedano karczmę w Topoli oraz wieś Mąkolno. Mnisi starali się prowadzić bardzo oszczędny tryb życia. Dnia 1 stycznia 1759 roku opat wydał – dokument ograniczający liczbę świeckich pracowników klasztoru do 23. Nie pomógł on jednak klasztorowi uwolnić się od długów. W tej sytuacji opat decyduje się zwrócić o pomoc do kapituły generalnej w Citeaux w 1765 roku z prośbą o bezprocentowe "„ubsidium chritativum". Po raz pierwszy w historii śląskich cystersów jeden z klasztorów był zmuszony złożyć taki wniosek pod adresem Wielkiego Zgromadzenia Konwentu. Wniosek został poparty przez opatów, którzy zwrócili się z apelem do pozostałych klasztorów cysterskich o pomoc dla Kamieńca. W wyniku własnej inicjatywy podjętej w celu pokonania problemów finansowych, znacznie obniżył się standard, życia klasztoru. Nie było jednak możliwe rozciągnięcie podobnych konsekwencji na pozostających poza granicami konwentu księży, korzystających z dobrodziejstw, jakie przynosiły im ich parafie, tj. z dziesięcin, darowizn, koszykowego i innych opłat kościelnych, podczas gdy ich pobratymcy musieli wieść swój żywot w murach objętego klauzurą klasztoru. Różnica między księżmi wikarymi i opływającymi w dobra urzędnikami konwentu a młodymi mnichami pełniącymi obowiązki kaznodziejskie jedynie w niedzielę i święta lub starszymi i chorymi braćmi, dla których jedynie śmierć była wybawieniem od trosk marnego i surowego życia, była zaiste ogromna. Któryż opat mógłby być zdolny do zreformowania tego niesprawiedliwego systemu, a zarazem do stawienia czoła problemowi alkoholizmu, w który popadało coraz więcej mnichów? Raphael Rösler (1773 – 1808 ), który podczas swego 35 – letniego urzędowania przyjął do klasztoru 41 nowicjuszy, był z pewnością dobrym opatem. Nie był on jednak w stanie utrzymać konwent w poczuciu dyscypliny i posłuszeństwa. Gregor Frömrich, który znał opata osobiście, pisze o nim, że „Był on gotów służyć każdemu, nikomu przy tym nie wyrządzając krzywdy”. Był człowiekiem „ patriarchalnej prostoty, nie stawiającym wymagań, żył skromnie, bez potrzeby wysługiwania się kimkolwiek” i nie miał innych pragnień, jak być przyjacielem i ojcem zarazem swych duchownych jak i poddanych”, „Dążyć do własnej doskonałości i służyć innym” – było treścią jego nauk. Podczas wojny o „sukcesję bawarską” w 1778 roku, do klasztoru wtargnął patrol austriacki i wziąwszy opata w niewolę, uprowadził go jako zakładnika do Węgier. Został on uwięziony w Raab ( Györ), potem oddany w opiekę cystersom z Henrykowa, by w rok później, 23 stycznia 1779 roku móc powrócić znów na Śląsk. Opat Rösler zmarł 10 marca 1810 roku w wieku 79 lat. Po jego śmierci rząd zakazał nowych wyborów. Klasztor został oddany po rząd księdza z Osiny. P. Placidusa, oraz kanclerza koronnego, Rothera. Po upływie 23 miesięcy zezwolono na wybory, z których zwycięsko wyszedł dotychczasowy administrator klasztoru, Hoffman, pozostający na urzędzie zaledwie przez 10 miesięcy. 23 listopada 1810 roku hrabia von Pfeil z Wilkowa podał do wiadomości opata i konwentu akt sekularyzacji, oddał zarząd nad dobrami dotychczasowemu kanclerzowi oraz nakazał mnichom w ciągu 4 tygodni opuścić klasztor. Aktem zostało objętych 37 cystersów, wliczając w to opata i jednego konwertytę, których przeciętna wieku wynosiła 46 lat. Siedemnastu z nich było czynnych w służbie poza klasztorem. Spośród zakonników mieszkających w klasztorze, sześciu było zwolnionych ze śpiewów chóralnych, ze względu na wiek i słabe zdrowie, toteż podczas „ officium divinium” tylko 14 mnichów mogło uczestniczyć, we mszy, włączając w to opata i zarządcę, jeśli akurat nie byli oni zbyt zajęci urzędowaniem. Przeprowadzający sekularyzację pruscy komisarze stwierdzili w przekazanym do kasacji klasztorze pokaźny deficyt. Kolejność klasztorów według ich stanów majątkowych przedstawiała się następująco: na pierwszym miejscu znajdował się klasztor żeński w Trzebnicy, którego zyski wynosiły 1.469.000 talarów, następny był Krzeszów z 997.000, Henryków z 969.000, potem wrocławski klasztor na Piasku z 852.000 i Lubiążu z 686.000 talarami. Kamieniec z majątkiem wynoszącym 294.000 znalazł się na dziesiątym miejscu, po wrocławskim klasztorze klarysek, opactwie w Rudnie i wrocławskim klasztorze Św. Wincentego. Wartość jego majątku została oszacowana nieco wyżej niż stan posiadania klasztoru żeńskiego w Czarnowąsach, przeorstwa w Legnickim Polu i kanonii w Żaganiu.
Stan konwentu kamienieckiego w roku 1810
W roku 1817 Gregor Frömrich opublikował swoją „Krótka historię” upadłego klasztoru. Nie wyjawia on w niej ani charakteru, ani stosunku do dyscypliny klasztornej swoich współbratymców. Większość z nich była wszak jeszcze przy życiu, wziął wiec wzgląd na ich uczucia. Generalny Urząd Wikariatu we Wrocławiu, który w listopadzie 1810 roku został zobowiązany do przejęcia duchowej jurysdykcji nad około 600 mnichami, których nazwiska, pochodzenie, dawniej pełniona funkcja i cechy charakteru nie były znane, potrzebował wszakże dokładnych informacji, by dopomóc bezdomnym braciom w znalezieniu dla nich na terenie diecezji możliwości wykonywania obowiązków duszpasterskich. W tym celu do wszystkich przełożonych klasztorów poddanych sekularyzacji została wystosowana dwukrotnie ( 22 grudnia 1810 roku oraz w styczniu 1811 roku) lista z żądaniem udzielenia odpowiedzi na następujące pytania: v Nazwisko i imię chrzestne, v Imię zakonne, v Miejsce urodzenia, v Wiek, v Data złożenia ślubów zakonnych, v Znajomość języków ( przeważnie niemieckiego lub polskiego), v Zdolności duszpasterskie, v Obecne miejsce zamieszkania, v Urząd piastowany w klasztorze, v Postawa moralna, v Specjalne zdolności, v Charakterystyczne niedociągnięcia. Były opat kamieniecki, Hoffmann, mieszkający w owym czasie w Topoli, w dniu 21 stycznia 1811 roku udzielił osobiście odpowiedzi na powyższe pytania, w czym prawdopodobnie był mu pomocny ostatni przeor.(...).
Proces o kasę konwentu ( 1816 – 1819 )
Bonawentura Langer, przedostatni przeor klasztoru od 1810 roku pełniący obowiązki księdza w Przyłęku, ten sam, którego opat Hoffmann określił jako „bardzo wzorowego” opowiedział swym żyjącym w pobliskim Bardzie pobratymcom o znajdującej się zwykle pod pieczą przeora kasie konwentu kamienieckiego, której zawartość podczas kasacji klasztoru wynosiła 2.500 talarów. Wieść ta skłoniła wydziedziczonych mnichów; Gerharda Klose, Dionisa Kaufmanna, Ignacego Bienicka, Daniela Ruppa, Thadäusa Prause i Eliasa Schalicha do wymuszenia na ostatnim, obecnie przebywającym w Złotym Potoku przeorze Augustynie Metzgerze, by oddał kasę mnichom. W czerwcu 1816 roku wystosowali oni do Generalnego Wikariatu oskarżenie przeciwko przeorowi. Urząd biskupi polecił księdzu z Paczkowa, Liborowi zająć się tą sprawą i sporządzić odpowiednie oświadczenie. Wielu mnichów przyszło przesłuchiwać komisarzowi Liborowi, aby sprawa mogła nabrać wagi, toteż procedura ta trwała parę lat. W dniu 2 października 1819 roku sporządził Libor sprawozdanie ze swojej trzyletniej działalności. We wstępie zaznaczył on, iż „ nikt, ani on, ani żaden ze śmiertelników nie jest w stanie przekazać wiadomości o pochodzeniu, stanie aktualnym oraz przypuszczalnych zasobach rzeczowej kasy konwentu. Nawet wśród najstarszych członków konwentu i byłych przeorów, pod zarządem których znajdowała się kasa, nie znalazł się nikt, kto mógłby udzielić w miarę dokładnej i zadawalającej informacji. Brak jest jakichkolwiek ksiąg, rejestrów i rachunków, które świadczyłyby o obecności kasy”. Wiadomości zebrane przez komisarza, dotyczące poborów, wydatków, stanu posiadania oraz obecnego miejsca przechowywania ograniczały się do następujących uwag: Wpływy pochodziły z pieniędzy, które: 1. Były wypłacane rocznie przez pozostających w służbach pozaklasztornych braci na rzecz ich klasztornych pobratymców, zastępujących ich w odprawianiu fundowanych mszy w ich parafiach, 2. Z zasobów zmarłych braci, które opat według swego uznania przekazywał do kasy, 3. Z kapitałów pochodzących z fundowanych mszy, 4. Ze sprzedaży plonów z ogrodu klasztornego, darowizn, legatów, itd. Wydatki były pożytkowane: 1. Na zakup habitów letnich dla żyjących w klasztorze mnichów; 2. na zakup wina, zezwalanego do użytku mnichów na specjalne okazje; 3. na pensje dla klasztornego ogrodnika; 4. na pomoc przy pochówkach biednych poddanych z Grunau; 5. na zaspokojenie potrzeb zakonników, do których wymogów przeor przychylał się według swego uznania. Przeor był uprawniony do dysponowania kasą według aktualnych potrzeb, a więc zdarzyło się często, że pożyczał on ubogim ludziom pieniądze w zamian za nic nie warte obligacje lub na słowo honoru. W ten sposób został roztrwoniony pokaźny kapitał. Przy końcu swego urzędowania przekazał on kasę bez pokwitowania swemu następcy i w taki oto sposób dostała się ona w ręce oskarżonego przeora Metzgera, który dostał ją od swego poprzednika, Langera. Nie miał on żadnych dowodów, które świadczyłyby o aktualnych zasobach kasy. Postąpił on przy tym tak samo nieodpowiedzialnie, jak Langer. W momencie kasacji przekazał on kasę zarządcy kamienieckiemu Stephanowi Volkmannowi. Tenże złożył oświadczenie, jakoby miał rozdać pieniądze pośród braci, lecz poza kwitkiem na sumę 162 talarów nie mógł przedstawić na to żadnego dowodu. Augustin Metzger był gotów świadczyć na korzyść Langera i potwierdzić brak jakiegokolwiek pokwitowania o stanie kasy, w chwili gdy ta przeszła w jego ręce. Kapitał fundacyjny za msze został w trakcje kasacji oddzielony od reszty dochodów i wpłacony do specjalnej kasy fundacji kościelnych, gdzie się dotychczas znajduje. Fakt ten, według sprawozdania komisarza, mógł spowodować przypuszczenia byłego przeora Langera, że cześć stanu posiadania kasy kościelnej przynależy się nadal konwentowi, lecz nie jest to prawda. Suma przynależna konwentowi wynosi bowiem 136 talarów i 26 srebrnych groszy. W obliczu tej sytuacji, Libor zaproponował Generalnemu Wikariatowi wypłacenie tejże sumy, po odciągnięciu bieżących wydatków, na rzecz 6 oskarżycieli. Nie wiemy, jaką decyzję w tej sprawie podjął urząd kościelny. Jeśli postąpił w myśl rady Libora – a jest to do przewidzenia – każdy z sześciu byłych zakonników otrzymał by około 20 talarów, czyli tyle samo, ile wynosiła miesięczna pensja, przysługująca mnichom z kasy państwowej. Szokujący przy tym jest nie tyle nikły przecież wynik tego procesu, ile fakt, że w ogóle do niego doszło. Rzecz ta rzuca o wiele gorsze światło na stan konwentu, aniżeli wynikałoby to ze sprawozdania opata ze stycznia 1811 roku. To, że sześciu zakonników przy poparciu przedostatniego przeora oskarża ostatniego, wzbudzając przy tym zazdrość swych współbratymców i rozdrapując jeszcze nie zagojone rany, wynikłe z ich obecnej egzystencji, jest zaiste skandalem. Czy konwent taki z chwilą, gdy spadł na niego wyrok sekularyzacyjny, byłby w ogóle w stanie utrzymać się przy życiu? Gdzież podziały się ideały cysterskiego „vita communis”’ „cnota”’ „chritas fraterna” oraz „spełnienie świętych ślubów i głębokiej miłości braterskiej”’ o których z takim zapamiętaniem pisał w roku 1817 klasztorny kronikarz?
Na podstawie Katalogu „ Ślady niemieckiej i polskiej historii” 1996. Autor: Heinrich Grűger. JERNUSZ SALEIB Wszelkie prawa zastrzeżone
Komentarze
Kent11 dnia grudzień 13 2012 11:10:32
rolex watches replica
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Hormann
21/05/2013 15:23
Zapraszam na mój blogsmiley www.garazowe.poznan-bramy
.pl


kolezanka
08/10/2012 17:05
Witam a niewiedziałam,że się interesujesz robieniem stron.Tyle dlaczego Kamieniec a nie Bystrzyca.Pa.Pa.Pa

BOBO
08/10/2012 16:57
SERDECZNIE WITAM, OGLADALEM PANA FOTKI SĄ WSPANIAŁE.TAKIE PRAWDZIWE.POZDRAWIAM

Justyna Horska
04/10/2012 18:57
Fajna stronka,dużo historii.Młodzież winna zapoznać się z historią tych miast

BOBO
26/07/2012 07:31
Fajna stronka.Podziwiam Pana-tylko po co ta Świdnica

Copyright © 2006


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | okazjanazakupy.pl